Ploteczki

Wszystkie tematy związane z życiem na Kanarach
Gucio30
Nowicjusz
Nowicjusz
Posty: 8
Rejestracja: wt, 20 lut 2007, 22:22
Lokalizacja: Warszawa

Ploteczki

Post autor: Gucio30 » wt, 27 lut 2007, 22:39

Hola Polskie "Canarki"!
Napiszcie nam trochę ciekawostek od siebie np:
-co najbardziej lubicie w Wyspach Kanaryjskich, a co Was denerwuje?
-jak spędzacie wolny czas?
-czy bardzo jesteście zapracowani?
-jak Wam się układa z Hiszpanami /czy są dla Was przyjażni, otwarci, czy chętnie nawiązują znajomości /?
-czy tęsknicie za Polską i czy zamierzacie tam wrocić?

-czy turysci na Kanarach są przez cały rok, czy tylko w sezonie letnim?

Poopowiadajcie nam trochę. Czekamy! Pozdr. :P

Ps.Ciekawe czy wiecie co się teraz dzieje w naszym kochanym "Kaczorlandzie"?! I co o tym sądzicie? :shock:

Awatar użytkownika
kava
Zaangażowany
Zaangażowany
Posty: 357
Rejestracja: sob, 23 gru 2006, 18:05
Lokalizacja: La Palma
Kontaktowanie:

Post autor: kava » pt, 2 mar 2007, 01:11

Na każdym zebraniu jest taka sytuacja... :> To ja pierwsza.

Najbardziej w Kanarach lubię poczucie bezpieczeństwa. Po prostu wychodzę na ulicę i się nie boję. Zostawiam auto z kluczykami w stacyjce jak wyskakuję po chleb i się nie boję. Noszę portfel po prostu w kieszeni i się nie boję. Łażę po knajpach i wiem, że nawet najbardziej pijany facet nie jest dla mnie zagrożeniem. Jak ktoś do mnie gada w autobusie to po prostu gadamy, bez stresu, że będzie mnie potem śledzić i zaciągać w ciemne bramy, których tu zresztą nie ma :)
Fantastyczne poczucie bezpieczeństwa, które dla nas, Polaków, jest tak obce.

Co mnie denerwuje? Nacjonalizm Kanaryjczyków. To znaczy.. taki pozytywny nacjonalizm, który wpada trochę w narcyzm. Gdy wchodzę do mieszkania Kanaryjczyka, na półce z książkami zawsze będzie kilka-kilkanaście pozycji pt. "Wyspy Kanaryjskie", "Tradycje kanaryjskie", "Kuchnia kanaryjska", "Historia Kanarów", "Kanary Kanaryjskie", "Kanary kanarowo kanaryjskie"...
W TV przerywnikami między programami są widoki z Kanarów opatrzone jakimś komentarzem w stylu "kochamy Kanary". W supermarketach masz osobno marchewkę "spoza" za 0.89 oraz "kanaryjską" za 1.30.
Otwierając gazetę przez pierwsze 20 stron mamy wiadomości z Kanarów, potem sport, a potem dopiero wiadomości z kraju i ze świata. W każdej luźnej rozmowie przy piwie możesz być pewien, że kilkadziesiąt razy padnie słowo "Canarias" lub "aqui en Canarias"...

Oczywiście ma to pozytywne aspekty, np. bardzo ładnie zachowane i żywe tradycje...

Ale wielu Kanaryjczyków nie interesuje absolutnie nic spoza ich ziemi. Rozumiem, że podróżowanie jest trudniejsze, mimo 45% zniżki, ale kurcze, trochę mnie irytuje totalny brak zainteresowania resztą świata. Jeśli w Polsce poznałabym jakąś Urugwajkę, uznałabym to za coś ciekawego i zapewne poszukała w internecie informacji na temat kraju, choćby by uniknąć kompromitacji np. nieznania stolicy. Natomiast jeśli mnie ktokolwiek nawet spyta skąd jestem (stosunkowo rzadkie), szansa na to że rozmowa nie zakończy się na "Aha" i koniec tematu to 5%... że nie wspomnę o kwiatkach w stylu "Polska? To wy tam po niemiecku mówicie? Nie? Po Polsku? A, to taki dialekt pewnie"...

Wolny czas - wypady w góry.

Jak się układa z Kanaryjczykami? (nie Hiszpanami!) O ile mówisz po ichniemu, jesteś zintegrowany, są bardzo mili i otwarci, może nawet za bardzo, bo jak chcesz sobie w spokoju pojechać busem to nie ma mowy, zaraz ktoś do ciebie zagada o pogodę lub historię życia...

Natmiast jeśli widać po tobie na kilometr, że jesteś zagraniczniakiem o białej skórze, musisz sobie zapracować na ich sympatię. Najgorzej jeśli jesteś Hiszpanem, wtedy to już w ogóle trudne zadanie :) Lub jeśli otwarcie ich krytykujesz...

A kaczorland? Od kilku lat co pół roku myślę sobie, że gorzej w Polsce już być nie może... :/

Gucio30
Nowicjusz
Nowicjusz
Posty: 8
Rejestracja: wt, 20 lut 2007, 22:22
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Gucio30 » pt, 2 mar 2007, 23:18

Ojej, Kavunia! Bardzo mi się podoba to co napisałaś, bo nawet to samouwielbienie Kanaryjczyków nie wydaje się grożne czy odrazajace. Zresztą nie są w tej kwestii jedyni; np. dla Francuzów wszystko co nie francuskie jest "malade" albo "idiot", a o Austriakach to nawet nie wspomnę. No cóż... dobrze, że świat jest różnorodny. Przynajmniej można kupić różne marchewki. :)
Moja córka pyta czy na Kanarach bywa śnieg i czy mozna pojeżdzić na nartach oraz czy są jakies parki rozrywki/ wodne/ ogólnodostępne /tzn. nie tylko dla gości danego kurortu/?
Dzięki!
Piszcie dalej!

A w Polsce ZAWSZE może być gorzej -ten typ tak ma! :wink:

Awatar użytkownika
kava
Zaangażowany
Zaangażowany
Posty: 357
Rejestracja: sob, 23 gru 2006, 18:05
Lokalizacja: La Palma
Kontaktowanie:

Post autor: kava » sob, 3 mar 2007, 00:04

Gucio30 pisze:Ojej, Kavunia! Bardzo mi się podoba to co napisałaś, bo nawet to samouwielbienie Kanaryjczyków nie wydaje się grożne czy odrazajace.
Będziesz miał dość prędzej czy później. To trochę jak relacje od znajomych, którzy byli w USA, że "wszyscy są tacy mili i zawsze mówią HI!", co po pewnym czasie przyprawia o mdłości... :]
Gucio30 pisze: Moja córka pyta czy na Kanarach bywa śnieg
Bywa, w górach wysoko.
Gucio30 pisze: i czy mozna pojeżdzić na nartach


Nie ;-) Ten śnieg do niczego się nie nadaje poza oglądaniem.
Nie wiem jak na innych wyspach, ale na TF po opadach śniegu połowa wyspy wali samochodami pod Teide, buduje sobie bałwana na samochodzie i potem z nim zjeżdza na dół do miast ;)
Gucio30 pisze: oraz czy są jakies parki rozrywki


:)


Jeszcze co do tego, jak się układa z Kanaryjczykami... przede wszystkim trzeba chcieć się zintegrować. Co jakiś czas widzę jakichś imigrantów, np. kupujących coś w markecie, którzy nawet nie spróbują do kasjerki podejść jak reszta, czyli dzień dobry, uśmiech, do widzenia, tylko nawijają między sobą w ich własnym języku, kasjerka jak powietrze, i nawet gracias nie powiedzą czy hola, buenos dias... takich raczej nie traktuje się tu ze szczególną sympatią, bardziej jako zło konieczne.
To też zależy od miejsca, w którym mieszkasz, bo inaczej cię potraktują w jakimś kurorcie turystycznym (milionowy imigrant jakich wiele), a inaczej w "prawdziwym" mieście.

Awatar użytkownika
camilozeta
Administrator
Administrator
Posty: 957
Rejestracja: pn, 22 maja 2006, 02:36
Kontaktowanie:

Post autor: camilozeta » sob, 3 mar 2007, 10:19

Najpierw ustosunkuję się do postu Kavy:
Zostawiam auto z kluczykami w stacyjce jak wyskakuję po chleb i się nie boję
O rany, to gdzie Ty mieszkasz? Chyba gdzieś na wsi, bo w mieście nie radziłbym tego robić nikomu, Twoja fura może odjechać bez Ciebie :-) Mój znajomy w Las Palmas ma kilkuletniego nissana, ukradli mu go spod bloku, chociaż oczywiście wszystko miał szczelnie pozamykane. Znalazł go sam po kilku tygodniach w innej części miasta z wykręconymi fotelami. Komuś po prostu nie chciało się kupować nowych foteli...

A teraz z innej beczki, pewnego razu zostawiliśmy z Ulą dwa nowe rowery przypięte do balustrady, przy wielkim centrum handlowym "La Ballena", w biały dzień o piętnastej. Wróciliśmy po pół godziny i rowery owszem były, jednak tak zdemolowoane, że nie opłacało się ich zabierać.

Na Kanarach są złodzieje, są wandale, jest jak wszędzie. Myślę, że nie można udawać, że jest tu jak w bajce, bo potem budzisz się po piętnastominutowej drzemce na zaludnionej plaży, bez potrfela w torebce (jak to przydarzyło się mojej mamie i jak przydarza się wielu turystom). Poza tym na Las Canteras policja walczy z wyrywaczami torebek, to też się zdarza niestety. Owszem, jest tu trochę bezpieczniej niż w innych miastach europejskich, ale nie przesadzałbym z poczuciem swobody. Są też narkomani i narkodealerzy, są niebezpieczne dzielnice, gdzie lepiej nie zapuszczać się po zmroku. Nie mówi się jednak o tym za dużo, żeby nie przepłoszyć turystów. Pisząc że jest tu tak bezpiecznie przyłączasz się jakby trochę sama do tego kanaryskiego samouwielbienia :-)
Oczywiście ma to pozytywne aspekty, np. bardzo ładnie zachowane i żywe tradycje...
A mnie dobija ten ich folklor... Pielęgnują te swoje stroje i tradycyjne święta, przebierają się, tańczą i śpiewają zawodząc. Okey, może to rzecz gustu, ale mi się to nie podoba. Wcale :-)
Nie wiem jak na innych wyspach, ale na TF po opadach śniegu
Kava, na innych wyspach nie ma śniegu, nie ta wysokość :-) Na Gran Canarii jeszcze się może zdarzy raz na parę lat i wtedy też wszyscy wjeżdżają dzieciom pokazać, ale inne wyspy są po prostu za niskie.

Co do Kanaryjczyków... Są życzliwi, zdarza się że sami przepuszczą Cię do kasy, widząc że trzymasz w ręku jedną rzecz (co w Polsce nie do pomyślenia). Bywa, że zatrzymają się na zielonym świetle i przepuszczą Cię, mimo że Ty masz czerwone (to zdarza się raczej tylko kobietom). Ich życzliwość jest jednak taka trochę powierzchowna. Są przyjaźni, ale kiedy przyjdzie co do czego i chodzi już o coś konkretnego, aby wywiązać się z tego co obiecali, to często jest porażka. To jest w ogóle ich problem, obiecują bez zastanowienia, cokolwiek, żeby zyskać przychylność a potem udają głupich... Raczej nie można na nich liczyć, są dość niefrasobliwi. Oczywiście są wyjątki.

Dobra, to tyle tego studzenia, żeby nie wyszło że jestem negatywny i że mi się tu nie podoba. Ogólnie jest fantastycznie.

Co do pięknych rzeczy... Żyje się tu spokojniej, ciepełko powoduje, że człowiek stresuje się mniej, melancholia raczej nie grozi. Na wybrzeżach widoki są piękne, wysoko w górach zresztą też. Ludzie są ogólnie bardziej mili niż gdziekolwiek indziej. Przez pierwszy rok czujesz się tu jak w raju, dopiero potem zaczynasz zauważać inne rzeczy, to taka miłość od pierwszego wejrzenia, fascynacja. Na pewno polecam choćby spróbować tutejszego życia, warto to przeżyć.

Pozdrawiam, Camilo
http://www.camilozeta.com/ - Podróżując przez życie...

Awatar użytkownika
kava
Zaangażowany
Zaangażowany
Posty: 357
Rejestracja: sob, 23 gru 2006, 18:05
Lokalizacja: La Palma
Kontaktowanie:

Post autor: kava » sob, 3 mar 2007, 11:58

camilozeta pisze: O rany, to gdzie Ty mieszkasz?
No tak, w sumie powinnam sprostować swoje zachwyty:
camilozeta pisze:Chyba gdzieś na wsi
Jest faktem, że w dużych miastach lub w miejscach gdzie są imigranci lib/i turyści, jest przestępczość. To normalne, niestety. W Santa Cruz obok najgorszej dzielnicy miasta ukradli nam motor (dla pocieszenia - Policja go znalazła).
Mieszkam może nie na wsi, ale w takim małym kanaryjskim miasteczku, gdzie turystów po prostu nie_ma.
camilozeta pisze:Mój znajomy w Las Palmas ma kilkuletniego nissana, ukradli mu go spod bloku, chociaż oczywiście wszystko miał szczelnie pozamykane.
Mojemu facetowi w tej samej dzielnicy, w której stracił motor, zwinęli już 3 samochody Z GARAŻU :!:
camilozeta pisze: A teraz z innej beczki, pewnego razu zostawiliśmy z Ulą dwa nowe rowery przypięte do balustrady, przy wielkim centrum handlowym "La Ballena"
To nie tam, gdzie ostatnio widziano Sarę?
camilozeta pisze:Na Kanarach są złodzieje, są wandale, jest jak wszędzie.
No i tu docieramy do sedna - nie zgadzam się z tym zdaniem. Jeśli zachowujesz rozsądek w miejscach potencjalnego zagrożenia, to Kanary są bezpieczne. NIGDY nie zostawiłabym samochodu otwartego w okoliach Los Cristianos!
Dodatkowo, upraszczanie wszystkich wysp do "Kanarów" to znów pomyłka. Przecież Gran Canarii (najniebezpieczniejsza z wysp) nie da się włożyć do tej samej półki co Hierro czy La Palma...
Poza miejscami wysokiego zagrożenia możesz spokojnie zostawiać samochód otwarty, wyskakując po coś do sklepu.

Pamiętam np. w centrum Santa Cruz, w Haciendzie, przez godzinę oglądać opuszczony przy jakimś stanowisku komupterowym kask i torbę z dużą ilością widocznych w środku papierów. Po prostu ktoś poszedł załatwiać swoje sprawy i nie chciało mu się targać rzeczy, więc je zostawił.

W mentalności kanaryjczyków nadal pozostało głębokie poczucie bezpieczeństwa, a to dlatego, że przestępczość jest wynalazkiem zupełnie nowym. Przed falą imigracji i gwałtownym uturystycznieniem nikt nie zamykał mieszkań na klucz.

Camilo, powiedz mi, boisz się tu wychodzić na ulicę o 2 w nocy? Przechodzą cię ciarki jak widzisz na pustej ulicy faceta nadchodzącego z drugiej strony?...

camilozeta pisze:bo potem budzisz się po piętnastominutowej drzemce na zaludnionej plaży
No właśnie, zaludnionej. :] Trzeba chodzić na takie, których nie znają turyści ;) Defaultowo nie chodzę na takie popularne plaże, więc może dlatego mam taką wizję bezpieczenstwa, hm?
camilozeta pisze:Pisząc że jest tu tak bezpiecznie przyłączasz się jakby trochę sama do tego kanaryskiego samouwielbienia :-)
Lokalni ludzie tego nie doceniają, bo nie znają prawdziwego stresu. Znasz Katowice, to wiesz jak jest ;)
camilozeta pisze:A mnie dobija ten ich folklor... Pielęgnują te swoje stroje i tradycyjne święta, przebierają się, tańczą i śpiewają zawodząc. Okey, może to rzecz gustu, ale mi się to nie podoba. Wcale :-)
IMHO jest fajne - bo szczere. W Andaluzji za to dobijało mnie to, że wszyscy słuchają flamenco. Jedzie sobie stuningowany żółty kabriolet z luzakiem w środku, a tu flamenco... trochę jakby w Polsce z samochodu słychać było Zespół Pieśni i Tańca Mazowsze ;)
camilozeta pisze:Kava, na innych wyspach nie ma śniegu
Nie spodziewam się śniegu na Lanzarote:), ale na La Palmie tego roku był.
camilozeta pisze:Bywa, że zatrzymają się na zielonym świetle i przepuszczą Cię, mimo że Ty masz czerwone
Piesi to w ogóle, cytując, "święte krowy"...

Myślę, że różnice w naszych zdaniach nie świadczą tak naprawdę o różnicy zdań, tylko
a) zależą od środowiska, w jakim się obracasz
b) świadczy o tym, jak niejednorodne są Wyspy Kanaryjskie.

Awatar użytkownika
camilozeta
Administrator
Administrator
Posty: 957
Rejestracja: pn, 22 maja 2006, 02:36
Kontaktowanie:

Post autor: camilozeta » sob, 3 mar 2007, 12:59

To nie tam, gdzie ostatnio widziano Sarę?
Dokładnie tam. Dla sprecyzowania, centrum handlowe La Ballena jest położone w górnej części miasta Las Palmas de G.C., a ta część miasta nie cieszy się dobrą opinią. Dużo tam mieszka łobuzów i szemranego towarzystwa i to nie tylko imigrantów! To są oczywiście informacje, których oficjalnie się nie ujawnia, żeby nie straszyć turystów.
No i tu docieramy do sedna - nie zgadzam się z tym zdaniem.
Nie zgadzasz się, że na Kanarach są złodzieje i wandale? Że jest pod tym względem jak wszędzie? Bo przecież na całym świecie są "źli ludzie". A jeśli chodzi o to moje "jest jak wszędzie", to odnosi się do tego właśnie, że są złodzieje i wandale a nie do poziomu bezpieczeństwa ogólnie. To przecież napisałem, że jest tu trochę bezpieczniej. Poza tym w moim mini przewodniku po kanarach http://www.poloniacanarias.com/node/7 też znajdziesz tę informację, że poziom bezpieczeństwa jest tutaj wyższy.
Camilo, powiedz mi, boisz się tu wychodzić na ulicę o 2 w nocy?
Ależ skąd! Już mnie widziałaś, chłop wielki jak dąb raczej nie ma czego się bać :-) Znam jednak kobiety, które mimo że mieszkają na bezpiecznych Kanarach, mają stracha chodzić po nocy. Nie przekonuj mnie że tu jest bezpiecznie, ja to wiem. Twierdzę tylko, że bezpieczeństwo nie jest stuprocentowe.
Jest faktem, że w dużych miastach lub w miejscach gdzie są imigranci lib/i turyści, jest przestępczość
Uzależniasz poziom bezpieczeństwa od obecności imigrantów i turystów? Szokujesz mnie, sama jesteś przecież imigrantem. No dobra, rezydentem, ale to przecież tylko kwestia formalna. Mogę Cię zapewnić, że młodzi Kanaryjczycy mają też niejedno za skórą :-) Nie podoba mi się, kiedy zrzuca się całą winę na nas imigrantów i biednych niemieckich/angielskich turystów. To niestety bardzo modne tutaj, obwinia się te dwie grupy o całe zło świata, już nie raz się z tym spotkałem.
W mentalności kanaryjczyków nadal pozostało głębokie poczucie bezpieczeństwa, a to dlatego, że przestępczość jest wynalazkiem zupełnie nowym.
Uwaga, czepiam się słów: przestępczość nie jest zupełnie nowym wynalazkiem, jest stara jak cała ludzkość :-) A jeśli chodzi o Kanary, to tylko dlatego, że jeszcze trzydzieści, czterdzieści lat temu Kanaryjczycy byli odseparowani od cywilizacji oraz wszystkich jej dobrodziejstw i wad. Żyli sobie biednie i uczciwie. Teraz poziom się wyrównał i ręczę, że młodzi Kanaryjczycy rozwinęli się równie dobrze zarówno w rzeczach dobrych, jak i złych, dorównując reszcie zachodniej cywilizacji. Wbudowany lokalny patriotyzm każe im jednak zrzucać winę na "obcych" i to mnie boli bom "obcy".
Nie spodziewam się śniegu na Lanzarote:), ale na La Palmie tego roku był.
No dobrze, jeszcze na La Palma raz na parę lat (?). A La Gomera, El Hierro, Fuerteventura, Lanzarote? Wasza wyspa jest zdecydowanie uprzywilejowana jeśli chodzi o śnieg ;-)

Masz rację, to jak odbierasz wyspy jest zależne od tego gdzie mieszkasz, w jakim towarzystwie się obracasz, a nawet od tego kim sama jesteś. Jest taka stara prawda, że jak traktujesz innych, tak i oni Ciebie. Akcja - reakcja. No może nie na 100% ale dużo w tym prawdy.

Pozdrawiam, Camilo
http://www.camilozeta.com/ - Podróżując przez życie...

Awatar użytkownika
kava
Zaangażowany
Zaangażowany
Posty: 357
Rejestracja: sob, 23 gru 2006, 18:05
Lokalizacja: La Palma
Kontaktowanie:

Post autor: kava » sob, 3 mar 2007, 17:01

camilozeta pisze: Nie zgadzasz się, że na Kanarach są złodzieje i wandale?
Podkreśliłam dokładnie nie tę część zdania :>
camilozeta pisze: A jeśli chodzi o to moje "jest jak wszędzie", to odnosi się do tego właśnie, że są złodzieje i wandale a nie do poziomu bezpieczeństwa ogólnie.
Moja wypowiedź natomiast odnosiła się do tego właśnie, że tu nie jest tak jak wszędzie, tylko bezpieczniej. ;) Fin.
Ależ skąd! Już mnie widziałaś, chłop wielki jak dąb raczej nie ma czego się bać :-) Znam jednak kobiety, które mimo że mieszkają na bezpiecznych Kanarach, mają stracha chodzić po nocy.


A widzisz, ja małe chucherko co musi na Ciebie patrzeć z dołu, też się nie boję ;) Przynajmniej po mojej okolicy; zapewne gdybym mieszkała na OFRA moja odpowiedź brzmiałaby zgoła inaczej.
Uzależniasz poziom bezpieczeństwa od obecności imigrantów i turystów? Szokujesz mnie, sama jesteś przecież imigrantem.
Nie, Camilo.
Poziom bezpieczeństwa zależy od stanu rynku pracy, od zarobków, od przeludnienia i od różnic społecznych. Kanaryjczykom generalnie rzecz biorąc jest dobrą pracę znaleźć łatwiej, niż imigrantowi. Imigranci najczęściej dostają te najbardziej beznadziejne posady za marne pieniądze. Dobrym przykładem są tutejsze prace nad budową linii tramwajowej - 80% robotników, których widzę z łopatami, to Peruwiańczycy, Afrykanie i inne trudniejsze do zidentyfikowania mniejszości.
Dalej, im więcej ludzi, tym większe nasycenie na rynku pracy, tym większe problemy z pracą, tym większa przestępczość. Stąd na GC i TF większe zagrożenie, niż na spokojnym Hierro.
Najtańsze mieszkania w blokach zazwyczaj obsadzone są tymi najmniej zarabiającymi, które to bloki często stanowią tzw. złe dzielnice.
Stwierdzenie, że "tylko imigranci kradną" byłoby tak samo głupie, jak "kanaryjczycy nigdy nie kradną", jednak można śmiało stwierdzić, że patologie wśród biedniejszej imigracji są powszechniejsze, niż u lokalnych.

Ilość turystów ma duże znaczenie, bezpośrednio ze względu na bycie łatwym łupem w oku złodzieja. I to obojętnie czy na Kanarach, w Barcelonie, w Honolulu czy w Berlinie. Rodzinka w wynajętym samochodzie, obładowana aparatami fotograficznymi i odtwarzaczami mp3 i ze 100 EUR w kieszeni na drobne wydatki w postaci fish&chips z fasolką to łup doskonały ;) Idąc dalej, tam gdzie rozwinięta infrastruktura turystyczna, tam coś cię dzieje, i tam obracają się pieniądze.

A uwaga na temat tego, że jestem imigrantem, jest dla mnie niezrozumiała - fakt bycia imigrantem nie upoważnia mnie do wypowiadania się na temat imigracji? Czyżby tylko Kanaryjczycy byli do tego upoważnieni? ;)
Nie podoba mi się, kiedy zrzuca się całą winę na nas imigrantów i biednych niemieckich/angielskich turystów.


Mam nadzieję, że powyżej sprostowałam. To nie kwestia winy turysty, tylko normalnego mechanizmu koncentracji dóbr, który dotyczy każdej społeczności.
A jeśli chodzi o Kanary, to tylko dlatego, że jeszcze trzydzieści, czterdzieści lat temu Kanaryjczycy byli odseparowani od cywilizacji oraz wszystkich jej dobrodziejstw i wad. Żyli sobie biednie i uczciwie.
Dokładnie.
Wbudowany lokalny patriotyzm każe im jednak zrzucać winę na "obcych" i to mnie boli bom "obcy".
Moim zdaniem nie dzieli się tu świata na "swoich" i na "obcych".
Bardziej widzę taki uproszczony podział:

1. Locales - wiadomo
2. Godos - beznadzieja, muszą się nieźle narobić, żeby ich polubili, ale ok.
3. Guiris turistas - Czyli w/w Niemcy i Anglicy w sandałach w białych skarpetkach, konieczność "uprawiana" w specjalnie wydzielonych enklawach, dzięki której gospodarka jest tak prężna jak jest.
4. Guiris - po prostu jakiś Niemiec czy inny Wenezuelczyk, który sobie tutaj kupił chałupę i mieszka sobie po swojemu.
5. Guiris buenos - tacy, co się skanaryzowali, traktowani są w zupełności na równi.
6. Imigrantes - czyli cała Ameryka Łacińska, Afryka etc. w jednym worze
a) biedactwa, trzeba im pomóc
b) zło!

Chociaż 2,3,4,5 to "obcy", myślę że Kanaryjczycy upatrują się przyczyny problemów w grupie 6.

Przyszła mi jeszcze do głowy jedna rzecz, która trochę mnie tutaj dziwi - niekorzystanie z takiego wynalazku, jakim jest adres! Jeśli muszę się gdzieś spotkać, rzadko ktoś mi podaje numer lub nazwę ulicy, tylko opis w stylu "żółty dom przy głownej ulicy miasta tego a tego, spytaj, każdy będzie wiedział"... i potem szukaj wśród 50 żółtych domów...

Saludos ;)

Awatar użytkownika
camilozeta
Administrator
Administrator
Posty: 957
Rejestracja: pn, 22 maja 2006, 02:36
Kontaktowanie:

Post autor: camilozeta » sob, 3 mar 2007, 18:46

OK, po takim rozwinięciu mogę stwierdzić, że mamy pełniejszą zbieżność poglądów, niż mogło wydawać się na początku :-) Zerknij na to co napisałem rok temu, uważasz że pownienem coś zweryfikować? http://www.poloniacanarias.com/node/9

Podsumowując:

1. Zostawiać auto z kluczykami w stacyjce - tylko na własną odpowiedzialność, po upewnieniu się, że w okolicy nie ma turystów i/lub imigrantów ;-)
2. Na plaży nie czuć się zbyt bezpiecznie, ręka na portfelu!
3. W zatłoczonych miejscach pilnować swoich rzeczy. Ogólnie lepiej robić wszystko z rosądkiem niż później żałować utraty dóbr tylko dlatego że myślałeś, że na Kanarach jest bezpiecznie. Ale bez paranoi :-)
4. Śniegu szukać lepiej tylko na Teneryfie. Myślę jednak, że nie dla niego tutaj przyjeżdżacie :-)
5. Jeśli spotkacie gdzieś Sarę, powiedzcie jej że rodzice czekają (wyjaśnienie tutaj viewtopic.php?t=6) :-)

Jeśli o mnie chodzi, to wątek "Ploteczki" wypadł już poza wszelkie ploteczkowe limity.

Pozdrawiam, Camilo
http://www.camilozeta.com/ - Podróżując przez życie...

Awatar użytkownika
kava
Zaangażowany
Zaangażowany
Posty: 357
Rejestracja: sob, 23 gru 2006, 18:05
Lokalizacja: La Palma
Kontaktowanie:

Post autor: kava » sob, 3 mar 2007, 20:44

:) Oraz interpretacja tego samego w wykonaniu kavy:


1. W mniejszych miejscowościach, jeśli wychodzisz na krótko z samochodu, możesz zostawić go otwartego, jeśli jesteś na tyle leniwy, że nie chce ci się zamykać. Bo zamknąć zawsze lepiej.
2. Chodzić na "undergroundowe" plaże, na których jest bezpiecznie. A jak już koniecznie trzeba na takie zaludnione, nie czuć się zbyt bezpiecznie, ręka na portfelu!
3. W zatłoczonych miejscach pilnować swoich rzeczy, ale można wyłączyć pstryczek charakterystycznego dla Polski pilnowania obsesjonistycznego.
4. Śniegu szukać lepiej tylko na Teneryfie. Ale nie spodziewać się po nim wiele :)
5. J/w.
Gratis 6. Poza klimatami typowo "miastowymi", jest się na Kanarach bezpiecznym.

Gucio30
Nowicjusz
Nowicjusz
Posty: 8
Rejestracja: wt, 20 lut 2007, 22:22
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Gucio30 » ndz, 4 mar 2007, 22:47

Uff... Temat bezpieczeństwa mamy chyba przerobiony.
Nasunęło mi się w związku z tym krótkie pytanko:
- w jakich dzielnicach Las Palmas mozna a w jakich nie radzicie wynajmować mieszkania?

A co do tych festynów;
wiem, że Hiszpanie ogólnie lubią świętować i wydawało mi się, że są to imprezy lokalne, niewielkie i jak się nie chce to się na nie nie napatoczy. Czy jest inaczej? Czy one naprawdę są tak często, że staje sie to uciążliwe?

I jeszcze jedno pytanie:
- powiedzcie proszę jak tam jest z tymi turystami- czy przyjezdżają w ciągu całego roku czy raczej tylko w sezonie?
/interesuje nas czy będziemy mieli komu sprzedawac nasze wyroby kiedy skończy się lato?/

A tak "a propos": czy Kanaryjki lubią sie stroić i czy lubią biżuterię?

:roll: Pozdrowionka :wink:

/tylko sie nie pobijcie!!!/

Awatar użytkownika
kava
Zaangażowany
Zaangażowany
Posty: 357
Rejestracja: sob, 23 gru 2006, 18:05
Lokalizacja: La Palma
Kontaktowanie:

Post autor: kava » ndz, 4 mar 2007, 23:18

Gucio30 pisze: Wydawało mi się, że są to imprezy lokalne, niewielkie i jak się nie chce to się na nie nie napatoczy. Czy jest inaczej? Czy one naprawdę są tak często, że staje sie to uciążliwe?
Różne są, mniejsze i większe, ogólnie zdarzają się często i jak dla mnie to sama przyjemność, a nie uciążliwość :) Od festiwali rękodzieła przez konkursy tuningu (lol) do różnych niby-religijnych parad przez miasto, konkursów na najlepszy miód czy innych manifestacji, które to zawsze są okazją by sobie powalić w bębny i posłuchać jakiegoś koncertu...
Gucio30 pisze: - powiedzcie proszę jak tam jest z tymi turystami- czy przyjezdżają w ciągu całego roku czy raczej tylko w sezonie?
Wg statystyk, głównie zimą. Ja tam raczej widziałam ich więcej latem. Ogólnie jeżdżą cały rok.
Gucio30 pisze: A tak "a propos": czy Kanaryjki lubią sie stroić i czy lubią biżuterię?
Lubią, ale rynek jest nasycony wyrobami z Chin, konkurencja jest duża.
Gucio30 pisze: /tylko sie nie pobijcie!!!/
Ja tam w moim kanaryjskim poczuciu bezpieczeństwa nie boję się Camilo :P

Awatar użytkownika
camilozeta
Administrator
Administrator
Posty: 957
Rejestracja: pn, 22 maja 2006, 02:36
Kontaktowanie:

Post autor: camilozeta » pn, 5 mar 2007, 09:09

Gucio30 pisze:w jakich dzielnicach Las Palmas mozna a w jakich nie radzicie wynajmować mieszkania?
Wiesz, generalnie to nigdzie nie jest tak zle, zeby zaraz odradzac. Raczej nigdzie poziom bezpieczenstwa nie spada ponizej sredniej polskiej, wiec jesli w Polsce sobie radzisz... ;-) Z takich o najgorszej opinii to Schamann i cala gorna czesc miasta z wyjatkiem Siete Palmas. Nie jestem jednak ekspertem, wiec jesli ktos wie lepiej, niech mnie poprawi. Generalnie tam jest zawsze latwiej tanio wynajac. Polecam za to Alcaravaneras, bo ceny wynajmu mieszkan nie sa powalajace a bezpieczenstwo na przyzwoitym poziomie.
Gucio30 pisze:wydawało mi się, że są to imprezy lokalne, niewielkie i jak się nie chce to się na nie nie napatoczy.
Na poczatku to jest fajne, takie wiejskie klimaty, ale po jakims czasie troche nudzi. To oczywiscie kwestia wzgledna, niektorzy moga stac sie fanami :-) Poza tym potrafi dobic kiedy wybierasz sie na wycieczke w gory i okazuje sie, ze w miasteczku po drodze jest fiesta i zeby przez nie przejechac trzeba stac w korku godzine marnujac czas. Wszystko ma swoje plusy i minusy.
Gucio30 pisze:powiedzcie proszę jak tam jest z tymi turystami- czy przyjezdżają w ciągu całego roku czy raczej tylko w sezonie?
Ja bym powiedzial ze przez caly rok, z wyjatkiem moze dwoch martwych okresow, listopad - pierwsza polowa grudnia, a potem marzec - maj (z wylaczeniem swiat wielkanocnych).
Gucio30 pisze:/tylko sie nie pobijcie!!!/
A co, az tak groznie to wyglada? :-) Nie, no ja kobiety to nawet kwiatkiem, chyba ze osmego marca... A tak na powaznie, to przeciez forum... dyskusyjne, wiec dyskutujemy. Bez zadnych wrogich zamiarow i negatywnych emocji (mam nadzieje). Szacunek przede wszystkim.

Pozdrawiam, Camilo
http://www.camilozeta.com/ - Podróżując przez życie...

Gucio30
Nowicjusz
Nowicjusz
Posty: 8
Rejestracja: wt, 20 lut 2007, 22:22
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Gucio30 » pn, 5 mar 2007, 21:08

Camilo, ósmy marca za pasem!...
A tak w ogóle: jak się tam traktuje kobiety, bo podobno w Hiszpanii /tzn. na półwyspie/ to różnie z tym bywa? :?:

Awatar użytkownika
camilozeta
Administrator
Administrator
Posty: 957
Rejestracja: pn, 22 maja 2006, 02:36
Kontaktowanie:

Post autor: camilozeta » śr, 7 mar 2007, 08:27

Gucio30 pisze:A tak w ogóle: jak się tam traktuje kobiety, bo podobno w Hiszpanii /tzn. na półwyspie/ to różnie z tym bywa? :?:
No wlasnie, roznie z tym bywa... Wedlug mnie to wciaz za bardzo spycha sie je do podrzednej roli, tak jak bylo dawniej. Zalezy od srodowiska. Moze to niech kobiety sie wypowiedza jak sa traktowane.

Pozdrawiam, Camilo
http://www.camilozeta.com/ - Podróżując przez życie...

Odpowiedz

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość