No więc nowa historia dopisana zostaje bardzo szybko, bowiem okazało się, że zmieniłem pracę! Zaczęło się to dramatycznie... Tydzień temu dostałem telefon, że niestety z powodu braku zadań jestem nierentowny i firma zaprzestaje dalszej ze mną współpracy. Cóż, z wrażenia szczęka opadła mi nisko, jednak nie na tyle nisko, żeby się załamać. Z podniesionym czołem złapałem klawiaturę i szybko wstukałem parę adresów stron firm informatycznych. Wysłałem kilka e-maili, co zwieńczone zostało bardzo szybkim zakończeniem okresu bezrobocia. Trwał on niecałe trzy godziny a przerwał go telefon od jednej z tych firm. Jeszcze tego samego dnia wezwano mnie na rozmowę, która trwała prawie dwie godziny i zaowocowała poproszeniem o przyjście do pracy dnia następnego.
Co to za praca? Zostałem szefem projektu dotyczącego obsługi informatycznej pewnej sieci sklepów, całkiem sporej zresztą, bo składającej się z dwudziestu pięciu placówek rozsianych po pięciu wyspach. Zaproponowano mi wyższe zarobki, jednak co z tym związane jest więcej pracy do wykonania i większa odpowiedzialność.
Co to zmienia w moim życiu? Powoduje drastyczny spadek ilości wolnego czasu i codzienny, wieczorny ból głowy spowodowany próbą szybkiego ogarnięcia nowego, skomplikowanego poniekąd zadania.
No dobrze, nie przynudzam już. Z ciekawostek - wczoraj w okolicach plaży Las Canteras miała miejsce coroczna fiesta nocy swiętojańskiej. Jak to wygląda? W późnych godzinach wieczornych w okolice plaży zaczynają się schodzić tłumy, które gęstnieją z godziny na godzinę. Gra muzyka, przemaszerowują orkiestry dęte. W końcu chwilę przed północą gęstość tłumu sięga apogeum i zaczyna się pokaz sztucznych ogni, i to nie byle jaki pokaz. Trwa on około pół godziny a w tym czasie wiele osób oddaje się przyjemności nocnej kąpieli w oceanie, to tutejsza tradycja. Kilka lat wcześniej palono tej nocy wiele ognisk na plaży, jednak obecnie jest to zabronione. Tak rozpoczyna się lato w Las Palmas de Gran Canaria. Jeżeli będziesz tutaj 23 czerwca, to warto zobaczyć to nocne szaleństwo.
Co jeszcze ciekawego dzieje się na mojej magicznej wyspie? Otóż w porcie w Las Palmas cumuje właśnie znany, polski żaglowiec "Dar Młodzieży". Wszyscy zainteresowani zwiedzeniem statku mogą to zrobić nieodpłatnie, bowiem w godzinach 10:00 - 18:00 jest on udostępniony do zwiedzania. Dzisiaj wieczorem na pokładzie żaglowca miała też miejsce tajemnicza uroczystość, w której uczestniczył polski konsul i grupa zaproszonych osób, w tym paru znajomych Polaków (pozdrowienia dla Augustyna i Gośki). Niestety nie znam więcej szczegółów, bowiem jeszcze mi ich nie przekazano. Zastanawiam się czasem nad kryteriami doboru zapraszanych na tego typu imprezy osób, gdyż już po raz drugi słyszę o polskiej imprezie na wyspie Gran Canarii i zarazem po raz drugi dowiaduję się, że to impreza tylko dla "zamkniętego grona osób" :-) No nic, miłej zabawy dla wtajemniczonych.
Jeśli już rozpisuję się o wydarzeniach, to warto wspomnieć o dzisiejszym przemarszu homoseksualistów. Szli sobie oni ulicą Jose Mesa y Lopez i zakończyli wędrówkę w parku Santa Catalina, gdzie na rozłożonej tam scenie wygłaszali przemowy w stylu "nie jesteśmy gorsi niż inni i mamy takie same prawa, musimy o to walczyć". No więc dobrze, jestem tolerancyjny, jednak wydaje mi się to trochę niegrzeczne, takie publiczne narzucanie swoich poglądów i propagowanie własnych zwyczajów seksualnych. Jako "hetero" nie czuję potrzeby rozgłaszać światu moich przekonań, dlatego dziwi mnie trochę dlaczego oni to robią. Dlaczego aż tak się z tym obnoszą i prowokują. No dobra, aż tak mnie to nie dziwi... Myślę że kryje się za tym chęć zliberalizowania postaw ludzkich i zarazem rozpropagowania homoseksualizmu. Dzięki temu mogą zebrać plon w postaci nowych, przyszłych kochanków. Nie podoba mi się to, ale cóż, widać jestem starej daty ;-) Jeżeli czyta mnie jakiś gay to informuję, że nie mam zamiaru wszczynać dyskusji i udowadniać, że jestem tolerancyjny. Uważam tylko, że sprawy seksu powinno się pozostawiać we własnym łożu.
Na razie to tyle, kiedy minie trochę czasu i życie dopisze nowe historie, postaram się dopisać coś nowego i ja. Pozdrawiam z Las Palmas de Gran Canaria.
Serdeczne Pozdrowienia
Właśnie wróciliśmy z wczasów na Gran canarii, było rewelacyjnie.
Klimat,ludzie,strefa wolnoclowa - raj na ziemi.
Syn mój, który ma 6 lat po powrocie płakał z tęsknoty do tej pięknej wyspy, mówiąc, że chce tam natychmiast wrócic i zamieszkać na zawsze.
Prowadzę własny biznes w Polsce i przyznam szczerze, że chętnie bym to wszystko przeniósł na Gran Canaria i tam sobie działał, nie przejmując się problemami, które w Polsce się mnożą.,....
Zazdroszczę Państwu i życzę szczęścia, które Was jak widać nie opuszcza.
A tak nawiasem mówiąć, jeżeli ktoś z Gran Canaria, ma jakieś fajne kontakty, to polecam współpracę w zakresie sprzedaży i serwisu maszyn do robienia fotek z różnych czytników. Wystarczy włożyć kartę z fotkami, wybrać opcje ile fotek, zapłacić od razu w tej maszynie pieniędzmi lub kartą i drukować.
Super oferta dla hoteli, nadmieniam, że jestem dystrybutorem na Polskę takich maszyn( producent bardzo znany na świecie, ale dla dobra interesu na razie nie mogę udzielić nazwy producenta)
Maszyna kosztuje około 15.000- 18.000 pln, a zysk na odbitce to minimum 100 %!!!
Zapraszam
pawel.luczak@agencjatop.pl