godfatherind napisał:
jak Pan powiedzial uczymy sie pokory, widzi Pan u mnie to wyglada na tyle ze ja szukam własnego miejsca na swiecie i nie zawsze jest tak ze jesli urodziles sie w Polsce to musi to byc Polska.
Kuba napisał:
Znam taką bajkę..
Napisał ją Kornel Makuszyński.
Koziołek, wielki podróżnik szukał na szerokim świecie tego, co jest bardzo blisko. Nie bardzo przykładał się do nauki, zreszta jak my wszyscy. Wiedząc, że w Pacanowie kozy kują, wybrał się w świat szeroki, by zdobyć "zaszczytne" podkowy jak u koni, by móc chodzić "w pełnej chwale". Pełna przygód podróż dookola świata , przywiodła go w końcu do upragnionego Pacanowa - miejsca gdzie Kozy kują ...kowal Jan Koza i jego syn Wojciech Koza - jeżeli dobrze pamiętam. Jednak prawdziwym szczęściem w tej podróży było , że ucałował starą matkę i starego ojca i siostry i kuzynów.
.. znamy też polityczną drugą bajkę -
Wyperfumowane i wystrojone "matołki" z górnej półki, uczą się najkrótszej podróży do koryta przywilejów i imunitetów . Nasze "mądre" kozy nic nie wiedzą o świecie i chodzą w podkowach i pełnej chwale w słynnym Pa(ła)canowie .
Chwaląc podróże i podróżników
pozdrawiam
k.
kocur napisał:
Zdaje się, że wątek powinien nazywać się zupełnie inaczej..
Skoro jednak już temat został zaczęty.. Panie Kubo - nie rozumiem pana parównań. Nie dlatego, że nie rozumiem ich treści, a dlatego, że porówniania wydają się być nietrafione. W przypadku koziołka - cóż głupi ten co głupio robi - Forest Gump )) Poza tym często właśnie bywa tak, że to z powodu tej "starej matki, ojca, kuzynów" ludzie rozpoczynają podróż.. Tutaj powodów nie znamy.. W przypadku bajki politycznej - opiera się ona na wyrachowaniu, egocentryźmie i chęci zysku - w przeciwieństwie do sentymentalnej podróży, jaką zdaje się być podróż Pana Gotfatherin`a.
Jeśli nie do końca zrozumiałem przekaz, to może założymy osobny wątek i zaprosimy do dyskusji innych. Zdaje się, że może być ciekawie
Kuba napisał:
Panie kocurze, niech się pan nie denerwuje,
..Podróż koziołka matołka nie była spowodowana starym ojcem, starą matką ,czy kuzynami, a raczej doskonaleniem swego ego. Gdyby nasi politycy rządzić zaczynali od takiej podróży, nie byłoby prawdopodobnie tyle jadu w naszym społeczeństwie. Nie do końca zrozumiałem skomplikowaną mowę (przesłania?) postu.
Myślę że warto założyc jak pan proponuje osobny wątek, jestem "otwarty jak księga" (jak mówi słynny Roberto), tylko nie jestem pewien czy nadążę za panem. Możemy chyba liczyć , że pomogą nam przyjaciele z forum:)
pozdrawiam
k.
kocur napisał:
Na początek może skończmy z tymi "Panami"
Absolutnie się nie denerwuje. Wrecz przeciwnie!
Jeszcze rok temu siedziałem w Polsce za biurkiem i przekładałem papierki szukając możliwości przejścia na wyższe stanowisko albo do firmy gdzie lepiej płacą - byłem zwykłym uczestnikiem wyścigu szczurów. Nagle wydażyło się coś co sprawiło, że zadzwoniłem do kolegi, który mieszkał już kilka lat za granicą i powiedziałem mu, że zaczynam się pakować, a on nie ma wyboru - musi mnie przyjąć
Zacząłem pracować fizycznie - dodam, że bardzo ciężko. Na początku starałem się udowodnić sobie, że dam radę. Jednak ludzie z którymi pracowałem wiedzieli, że wcześniej nie miałem do czynienia z taką pracą więc śmiali się i wykorzystywali moją niewiedzę o pewnych, nawet prostych sprawach. Byłem człowiekiem z zewnątrz, a w dodatku krawaciarzem. To zmotywowało mnie do jeszcze cieższej pracy - aby udowodnić właśnie im, że dam radę! Po jakichś trzech - czterech miesiącach podejście współpracowników djametralnie się zmieniło. Zyskałem w ich oczach szacunek, zaczęto mnie częstować papierosami, proponować wspólne wyjścia itp. Gdy po tym czasie okazało się, że coraz lepiej orientuje się we wszelkich sprawach papierkowych - prawa pobytu, meldunki, podatki itp. no i całkiem nieźle radzę sobie z językami, to już w ogóle stałem się bossem
Wracajac do porównania do koziołka matołka - z Twojej wypowiedzi wywnioskowałem, że koziołek wyjechał przez własną głupotę i stracił przez to czas który mógłby poświęcić na przebywanie z bliskimi. Tzn że wyjazd w poszukiwaniu na przykład "swojego miejsca" może być bezsensowny, bo finalnie może okazać się, że straciliśmy tylko cenny czas.. Powiem Ci, że jeśli nawet finalnie moja podróż miałaby się zakończyć tak jak podróż koziołka matołka, to i tak z niej nie zrezygnuję. Myślę, że warto jest szukać, bo to nas ciągle uczy czegoś nowego - np. tak ważnej pokory o której pisaliście. Z resztą jak śpiewa chyba Krzysztof Krawczyk "Życie jest za krótkie by pić tanie wino..."