patmos napisał(a):mam nadzieję, że na promie mocno nas nie wybuja.
Wybujało, wytrząsło istny koszmar, chociaż bujanie nie było takim problemem, jak permanentne drgania całego promu, jakby siedzeć na pralce, każde przyłożenie głowy do poduszki to uczucie wibrowania mózgu. Prom wypłynął o 8 rano z Santa Cruz De Tenerife, koło 11 był w Las Palmas, gdzie stał prawie 3 godziny, potem do Morro Jable na Fuerteventurze, gdzie byliśmy ok 17. Podróż męcząca, ale z własnym autem. Zastanawiam się na przyszłość, czy nie lepiej samolotem i wynająć auto. Niewiele jest do zobaczenia na Fuerteventurze, moim zdaniem, ale jak ktoś chce się porelaksować na plaży to rewelacja. Plaże są zarąbiste