Witam się po 5 latach :) obserwacje przez pryzmat czasu

Możesz się tu przedstawić innym użytkownikom i napisać co łączy cię z Wyspami Kanaryjskimi
crash
Nowicjusz
Nowicjusz
Posty: 9
Rejestracja: czw, 15 paź 2009, 18:44
Lokalizacja: Wrocław

Witam się po 5 latach :) obserwacje przez pryzmat czasu

Post autor: crash » ndz, 29 lis 2015, 22:00

Witajcie forumowicze, z góry proszę mi wybaczyć za brak przywitania się ponad 5 lat temu.
Mam na imię Michael (spolszczone Michał) I jestem na wyspie Gran Canaria od roku akademickiego 2009

Przyjechałem tu jako 19 letni chłopczyk - zagubiony, dopiero co przyjęty na studia stancjonarne w Las Palmas (wtedy jeszcze studiowało się po angielsku) i wszystko wydawało mi się piękne i kolorowe.
Dostałem wtedy pomoc administracyjną od Violetty, starzy wyjadacze ją pamietają, chciałbym ją serdecznie pozdrowić i jescze raz podziękować!

Piszę ten post po 6 latach pobytu na wyspie. Dużo się zmieniło, co by tu dużo mówić - przede wszystkim ilość turystów. Pamiętam, jak w Maspalomas była bitwa o klientów na wynajem mieszkania. Teraz to klienci biją się o wolne lokum..
Wyspa przeżywa swoje złote lata pod względem turystyki, niech tak zostanie jak najdłużej. Najważniejsze w tym wszystkim jest jedno - pomimo wzrostu cen papierosów, ceny innych produktów utrzymywane są na podobnym poziomie co kiedyś.

Natomiast jeśli chodzi o społeczeństwo i ekonomie, zauważyłem wielkie rozwarstwienie społeczne. Kryzys - który stał się główną wymówką by siedzieć i pobierać paro (zasiłek dla bezrobotnych) - powoli ustaję. Jednak "nicnierobienie" stało się częścią kultury, ba! Powstało nawet sformułowanie "chico nini" (ni trabaja, ni estudia) co koliduje z ludzmi, co chcą pracować i od chicos nini trzymać się z daleka. Te dwa różnorodne podejścia do pracy powodują problemy - nie tylko między ludzmi, ale i w PKB. Czyż nie za często słyszymy od kanarka, że chciałby pracować, ale pracy nie ma? W Maspalomas aż proszą się o ludzi do pracy - ale jakich ludzi? Rzetelnych. Ten kto chadza po Meloneras przyzna mi racje.

Morał z tego taki - albo kapitalizm, albo socjalizm, jeśli znajdziemy coś pomiędzy, to osiągniemy ustrój kanaryjski. Skończy się socjal, to na ulice, albo do pracy, z której i tak Cię zwolnią, bo kontraktu stałego dać nie mogą :)

Piszę o wszystkim i o niczym, za co pewnie mi się oberwie, aczkolwiek to moje przemyślenia na temat Kanarków.

Co do mnie, skonczyłem studia w Las Palmas, zostałem na wyspie, będąc jeszcze studentem zacząłem od założenia małej firmy , teraz mam już trzecią i nie wyobrażam sobie innego miejsca na świecie.
Tak jak wszystko wydawało mi się piękne i kolorowe w dniu w którym tu przyjechałem, tak i dziś widzę to samo - to raj na ziemi, mam nadzieję, że znajdzie się ktoś, kto podziela moje zdanie.

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, wiem, że jest wielu ludzi którym się nie udało, jednak nie od razu można zostać milionerem. Trzeba troszkę pracy - przede wszystkim inwestować w siebie.

Reasumując - Gran Canaria jest idealnym miejscem dla ludzi, którzy mają na siebie pomysł.

Pozdrawiam wszystkich wyspiarzy, oraz tych, którzy dopiero się nimi staną!

Awatar użytkownika
camilozeta
Administrator
Administrator
Posty: 936
Rejestracja: pn, 22 maja 2006, 02:36
Kontaktowanie:

Re: Witam się po 5 latach :) obserwacje przez pryzmat czasu

Post autor: camilozeta » pt, 4 gru 2015, 09:33

Hej

Lepiej po pieciu latach niz po dziesieciu :) Nie, nie oberwie Ci sie, dlaczego by mialo? To dobrze ze wciaz podoba Ci sie zycie na Kanarach, niektorzy niestety maja po kilku latach dosyc i wyjezdzaja.

Salu2
http://www.camilozeta.com/ - Podróżując przez życie...

Odpowiedz

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość